-
Czwartek, 31 maja 2012
-
Boliiiiiiiiiiiiiiii.
-
Głowa nadal boli, ale 2 Apapy chyba zaczynają działać.
-
Prześliczna.
-
Boże, to chore, ten ból jest nie do zniesienia. Aż chce mi się wymiotować!
-
Mo-ja-gło-wa. A-ŁAA.
-
A potem na Hożą odebrać B. ze ścianki. Przyjemnie.
-
Spotkanie z Pawłem bardzo udane, w przyszłym tygodniu powtórka, ale już z B., niech się chłopaky poznają.
-
Biblioteka się udała, i obudziła we mnie prawie paniczny strach przed kolokwium. Będzie ciężko.
-
Legendarny ból głowy. Pierwszy raz w życiu aż tak, i mam nadzieję, że ostatni. To musi być pogoda. Niech rozpęta się w końcu ta burza!
-
Jadę do biblioteki.
-
Debilka.
-
Chyba powinnam zbojkotować Pudelka.
-
I nienawidzę Borysa Szyca, straszny buc i prymityw.
-
Wujek Tadek bardzo poważnie mnie wku*wia. Drzwi w remoncie, więc siedzi i pilnuje. Kopci fajki w mieszkaniu, bez przerwy gada i rzęzi. Ja pierrrrrrr.
-
Ale za to bdb prowadziło mi się wczoraj samochód, i chyba pokonałam jakąś barierę.
-
A wieczorem śmignęliśmy do Multikina na 'Uwodziciela' i muszę powiedzieć, że dawno takiego gówna nie oglądałam. Pattinson to kupa, a nie aktor. Żenujący!
-
Poszliśmy wczoraj z B. do chinola, bo brat nam przeszkodził w najgorszym momencie, idiota.
-
-
Środa, 30 maja 2012
-
Skręcam.
-
Odebrałam ciastka. Niestety tylko 2. I kupiłam waniliowo-wiśniowy tytoń, MNIAM!
-
Moje koty w formie Grusi-Babusi, czyli udają chleb.
-
Wczorajsza pizza na śniadanie, fuj.
-
Jezu, nie wyobrażam sobie, żeby mieć tzw. lekki sen. Mogę spać w każdych warunkach, gdzie bądź.
-
Jeść? Jakieś śniadanie?
-
Strasznie się cieszę, że odbieram dziś ciasteczka.
-
Śniła mi się plaża, przejrzysta woda, wiatr, płycizny, lekkie fale, słońce. Turkusowy parawan, B., ja, Ania i Tomasz, idylla.
-
Fever Ray przed zaśnięciem to fajowość. Szkoda, że już nie pada.
-
Mam straszną chęć na 'Sen nocy letniej' w przekładzie Barańczaka, i gdyby nie pora, to bym popłynęła. Ale póki co płynę do Morfeusza.
-
Filip wciąż milczy na fb. Czy to możliwe, że po prostu nie ma ochoty mnie znać? Naprawdę?
-
Albo i nie, zważywszy na fakt, że przecież nie obchodzę imienin.
-
Ooo. Dzisiaj, tzn. już wczoraj, były imieniny Magdaleny. A to się zagapiłam.
-
Oh maaaan, jaki cudowny wieczór, ach ach.
-
-
Wtorek, 29 maja 2012
-
B. przysnął, i jest cudownym widokiem. Wydaje się taki bezbronny. Cudo moje.
-
Jest B., ale gdzie jest pizza?
-
Dzisiaj będzie pizza.
-
It's a one way ticket to a mad man's situation.
-
Co za senność, rany.
-
#ciastkodnia Chociaż bardziej Ciastko Stulecia.
-
Jestem zażenowana i oburzona projektami, jakością i ceną towarów, jakie proponują sklepy. Naprawdę. To skandal.
-
I w związku z tym albo nauczę się szyć, albo zaakceptuję ten obleśny chłam, który oferują mi sklepy.
-
Potem metro, tłok, cosiędzieje, wypadek, opóźnienie, więc autobus do centrum, a tam to samo, wypadek, opóźnienie, więc odwołuję bibliotekę i skaczę do h&m.
-
Była tragedia z drzwiami i zamkiem, strażak B. przyjechał i pomógł, i poszliśmy na kanapę do Subwaya, gdzie uraczono nas wspaniałą, uprzejmą, miłą obsługą.
-
Subtelna #erotyka by Laura M.
-
Durna, zakompleksiona Warszafka jara się 'światowym Label' i urządza pielgrzymki do Empiku. Jak łatwo nimi manipulować, obrzydliwość.
-
B. podjechał, dał mi zupę (pachnie cudownie!), i powiedział, że wyglądam jak elf, i że ślicznie i naturalnie. Aww. :)
-
Tatuaż w kształcie nietoperza, pomarańczowy, na szczycie kości policzkowej.
-
Yo.
-
Senny sen.
-
Jakjagoky.
-


